W głębi serca nie chce wracać do przeszłości. Nie chce wchodzić w to samo bagno. Bo wiem że mogę wszystko stracić i że inni mogą stracić mnie. Wiem o tym. Dlatego błagam, musicie mi, Wasza trójka pomóc. Kacper, Jols, Kuba. Mąż, siostra, brat. Najlepsza rodzina.
wtorek, 19 lutego 2013
czwartek, 14 lutego 2013
Nie jesteśmy od siebie uzależnieni. Ty to Ty, ja to ja. W sumie MY byliśmy tylko przez chwilę. I wydaje mi się, że jest to już odpowiedni moment by powiedzieć sobie w twarz, że to koniec. Przepraszam, ale nie można żyć przeszłością. Trzeba iść do przodu, ale chyba osobno. Wiesz jaka jestem. Serduszka , buziaczki, miłe słówka akurat nie są dla Ciebie. Dla nikogo. W sumie tylko dla niego. Trzeba mówić. Trzeba mówić co się myśli. Co się czuje.
środa, 13 lutego 2013
niedziela, 3 lutego 2013
niedziela, 27 stycznia 2013
Nie można się poddawać. Mając 17 lat życia za sobą stwierdzam, że jestem już bardzo doświadczona. Dostałam już tyle razy porządnego kopniaka w dupe, że to się w głowie nie mieści. Jakie są tego plusy teraz? Hm... Mogę przekazać moje wnioski moim przyjaciołom, pomóc im uniknąć tego, czego ja nie uniknęłam. Ważne by wierzyć w siebie. Kocham mojego chłopaka, bo dzięki niemu zaczynam doceniać to co mam. Skończyło się wieczne narzekanie, kłótnie z rodzicami, problemy w szkole, straty przyjaciół. Bo w gruncie rzeczy wszystko zależy od nas. A słowo 'wyjebane' jest najgorsze. Trochę powagi ludzie
niedziela, 20 stycznia 2013
sobota, 19 stycznia 2013
A więc dupeczko Kasiu, wszystkiego najlepszego! Żebyś zawsze była uśmiechnięta, taka radosna jak teraz. I żebyś się nie zmieniała. Nie pozwoliła, aby ktoś cie skrzywdził lub wykorzystał. Bo to że jesteś chuda i piękna nie jest najważniejsze. Lecz nie każdy to zrozumie. W środku jesteś wspaniałym człowiekiem i przyjacielem więc bądź jaka jesteś. I zgrubnij trochę do cholery ! :*
wtorek, 15 stycznia 2013
niedziela, 13 stycznia 2013
sobota, 12 stycznia 2013
Wciąż istnieje we mnie takie uczucie, że do nikogo nie pasuje. Że to, że mam jego nie jest prawdziwe. Że wmawiam sobie coś czego tak na prawdę nie ma bo w gruncie rzeczy wogóle na to nie zasługuje. Nie wiem jak ogarnąć siebie i swoje życie. Mogę jedynie powiedzieć, że dostałam najlepszy prezent na święta. I zaufalam mu bezgranicznie, więc jeśli cokolwiek się stanie, to to będzie już chyba koniec dla mnie. Za dużo już przeżyłam. Już więcej złego mi nie potrzeba.
wtorek, 8 stycznia 2013
niedziela, 6 stycznia 2013
Mam wrażenie jakbym znała tego człowieka całe życie. On nie może zniknąć, nie ma opcji. Tak jesteśmy razem, tak Kacper Skwarlo jest mój mój. Wspólne obiadki z rodziną, wspólne ferie, wspólne święta, wakacje, wszystkie imprezy. Wszystko wszystko. Wszystko robimy razem. Wszędzie nas pełno. Nie lubimy się nudzić. I w sumie lepiej spać u niego, bo wtedy rano mam blisko do szkoły. Siedzimy sobie przytuleni, on pije piwo ja herbatę, on ogląda narty na laptopie ja pokazy mody w telewizji. Uzupełniamy się max.
sobota, 5 stycznia 2013
piątek, 4 stycznia 2013
Nareszcie w domu. Szpital mnie wykończył nie tyle fizycznie co psychicznie. Jestem chora i tyle. W pon będę w szkole. Nie chce dzwonić do wszystkich czy pisać. Nie każdy też to zrozumie. Jest mi ciężko, bardzo. Z każdą chwilą coraz bardziej. Wystarczy mi to, że będziecie przy mnie, a nie będziecie mnie pocieszać, mówić że wszystko będzie dobrze. Wiem, że mogę wam zaufać i wszystko powiedzieć, ale nie chce. Nie ma się czym chwalić. Nie obrażajcie się. Naprawdę was kocham. I to wy dajecie mi tą siłę do walki. NIE, NIC SOBIE NIE ZROBIŁAM. xoxo Zuz
wtorek, 1 stycznia 2013
sylwester
Najlepszy. Zdecydowanie najlepszy z tych wszystkich. 22-zgon. Zawsze spoko. Ale dzięki Kamili był ogar. No i spełnienie życzenia. Żeby przyjechał po mnie mój książę. I przyjechał :)) przed 12 pojechaliśmy szybko do tworogu. WIXA przednia. Około 50 osób. Nikogo nie znałam. Wszyscy najebani. Coś niemożliwego. Było tyle wódki, że było jej więcej niż popity co zakończyło się popijaniem mlekiem (y) SPOKO. Ale to że cały czas byłam z nim. Opiekował się mną. Przedstawiał wszystkim. I tak strasznie się cieszylismy, że jesteśmy razem. Tańce, picie, przytulanki, buziaki. I tak w kółko. Poszliśmy spać o 6. Oczywiście w każdym pokoju ruchanie więc nie było gdzie spać. Spanie na podłodze na koldrze wydawało się spoko. Zagraniczny rap na maksa, ja i on, ciarki i cholerne poczucie bezpieczeństwa. W tym momencie świat się nie liczył. Dom wyglądał (a raczej nie wyglądał) jak chlew. Rozlany barszcz, zgony na kanapie, pełno butelek po wódce, piwie, winach itd.. Potem szybki prysznic u niego, kawa, muzyczka. I tak o to znalazłam się zmasakrowana sylwestrem i 2godzinnym snem w mym łóżku, glodna, tęskniąca, szczęśliwa, zakochana i kurewsko nie wyspana. xoxo zuz